Posty

Off topic

Długo się nie widzieliśmy, co? Trochę się podziało, ale w ramach rekompensaty (o ile ktokolwiek tu zagląda) mam niedawno naskrobanego one-shote'a, który wrzucam tutaj oraz do Inności.




Miłego dnia Relewancja

Rozdział IV: Wypuścił ze świstem powietrze

Fragment może zawierać wulgaryzmy i/lub elementy przemocy.

Wbiłam wypaczone drewno z powrotem w ramę, tym samym zamykając przejście. Drżenie szyby powoli ustało, a razem z nim strach, że zmiennokształtny jednak podążył za mną. Odetchnęłam głęboko, opierając czoło na szkle. Jeszcze nigdy, od czasu jak uciekłam, nie byli tak blisko. Obolałą dłoń przyłożyłam do okna, a przyjemny chłód przeniknął skórę. Strużki wody spływały z włosów, sunąc po szybie, aż trafiały na opuchnięty staw. Tam zbierały się w większą kroplę, która po chwili spływała z ręki, by kontynuować drogę w dół. Mieszkanie zalało pomarańczowe światło. Podeszwa buta pisnęła, ześlizgując się z krawędzi parapetu. Tracąc grunt, chwyciłam za klamkę, ale metal zgrzytnął i zanim zdążyłam temu zapobiec, ze stęknięciem wylądowałam na własnej podłodze. – Świetnie. – Wychrypiałam w przestrzeń. Jakiś materiał przesunął się po zewnętrznej stronie drzwi. – Ida...? – Pytanie z korytarza. Wypuściłam wstrzymane powietrze. Pomieszczenie znów pochł…

Rozdział III: Resztki mebli, gruz, żeliwny kaloryfer

Fragment może zawierać zawierać wulgaryzmy i/lub elementy przemocy.

Dno, mimo że tak słodkie, nie przyciągało dłużej. Świadomość wracała powoli; stopniowo, jakby ostrożnie wynurzała się z głębin, robiąc sobie przerwy na zmiany ciśnienia. Zawisnęłam kilka centymetrów przed taflą wody. Wystarczyło odrobinę unieść ramię, by znaleźć się na powierzchni. Czy na pewno chcę tam wrócić? Obróciłam głowę, spoglądając na dół. Im dalej, tym ciemniejszy kolor miała toń. Zaczynało się od błękitu, lazuru i turkusu, przechodziło w odcienie butelkowej zieleni, szafirowego i ultramaryny, by skończyć na czerni. Co jeżeli byłam już w ich siedzibie? Potrząsnęłam głową. Jeśli była choć nikła szansa na to, że jeszcze tam nie dotarłam, musiałam zrobić wszystko byle tak pozostało. Wyciągnęłam rękę i sięgnęłam światła.
⦖ဝ⦕
Otworzyłam oczy. Nade mną widniał sufit pomalowany białą farbą, której lata świetności minęły co najmniej cztery pokolenia temu. Pokrywała go sieć drobnych pęknięć, bez śladów wilgoci. Ktoś,…

Rozdział II: A żebyś się w piekle smażył

Fragment może zawierać zawierać wulgaryzmy i/lub elementy przemocy.

Znalazłam się w holu takiego samego mieszkania jak poprzednie, ale kilka pięter niżej. Teleportacja bez zabezpieczeń jest najszybszym sposobem by trafić na karty historii w rozdziale „Ofiary nieudanych praktyk magicznych". Tym razem chyba mi to nie groziło. Miałam tylko wrażenie, jakbym właśnie opuściła koncert po wypiciu skrzynki wódki. Żołądek się buntował, w uszach dzwoniło, a oczach troiło. Wzięłam głęboki wdech i powoli wypuściłam powietrze. Mogłam trafić gorzej: zostawić połowę ciała na górze, albo scalić z jakąś ścianą. Wzdrygnęłam się. Objawy zatrucia alkoholem nie są takie straszne. Cóż, sława przeleciała mi koło nosa. Chyba, że narządy wewnętrzne mi się poprzestawiały... Później się pomartwię - nieistniejące drzwi „mojego" mieszkania minęli właśnie Porządkowi z chłopcem. Ostrożnie wyszłam na korytarz. Jedynym źródłem słabego światła były okna na półpiętrach. Przez wybite szyby wpadał deszcz, zalewając …

Rozdział I: Kule podziurawiły ścianę

Fragment może zawierać zawierać wulgaryzmy i/lub elementy przemocy.

Padał deszcz. Odsunęłam się od szyby. Mokra plama na suficie powiększała się, pożerając kolejne połacie szarawej farby. – Spóźniają się. – Postać w lustrze spojrzała na zegarek. – 22:47. – Dajmy im jeszcze kilka minut. – Nie. I tak za długo tu jesteśmy. Uniosłam brew: – My? Ja jestem. Ty siedzisz w suchym i ciepłym pokoju, popijając herbatę. Westchnął. Para z ceramiki przy ustach osiadła na lustrze. Zniecierpliwiony przesunął ręką po swojej stronie szkła przywracając obraz. – Zbieraj się. Wróciłam do okna. Ulice spływały kaskadami wody, kanały burzowe nie nadążały z przyjmowaniem deszczówki, a chodniki już dawno zniknęły pod warstwą H2O. Jak tak dalej pójdzie zaleje nam podziemne przejścia. – Ida...? – Nie doczekawszy się odpowiedzi, odstawił z trzaskiem filiżankę, rozlewając zawartość. – Chcesz, żeby cię namierzyli?! Przygryzłam wnętrze policzka. Trafił w punkt. Chciałam poczekać, naprawdę, ale nie mogłam. Ostatni raz spojrzałam …